PAMIĘTNIK/BLOG/REFLEKSJE





12.XI.2010

Nie sądźcie, byście nie byli sądzeni...
Lecz słuchajcie, abyście i wy zostali wysłuchani...


Tak mógłbym krótko podsumować swoją wizytę u starszego brata. Każdy ma prawo do szczęścia, jednak gdy wdążeniu do swego szczęścia krzywdzi się innych to czy nie narusza się ich prawa do szczęścia? Konflikt tragiczny... może lekko wyolbrzymiam, ale jednak... Nikt nie zginął, wszyscy zdrowi, jednak ktoś odszedł, ktoś został sam... Pozostał kwas i jakaś dziwna zgaga trudna do zneutralizowania.

Korzystając z pobytu w Warszawie i zaistniałej możliwości przeszedłem się na starówkę, aby przyjrzeć się z bliska marszowi niepodległości. Czułem się trochę jak "z kamerą wśród zwierząt", niestety nie miałem kamery... Oczywiście sympatyzuję z grupą liberalną i konserwatystami. Podejrzewam, że gdyby nie te bandy nazywające siebie "anty-faszystami" marsz przebiegłby spokojnie i bez zakłóceń. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom, dopóki nie narzucają się wszystkim ze swoją odmiennością. Jeśli widzę jednak naprzeciwko grupy narodowców trzymających polskie flagi grupę gejów i lesbijek blokujących im drogę z tęczowym transparentem, to chętnie bym tych "kolorowych" wysiedlił na jakąś wyspę. Tam mogliby zatknąć swoją tęczową flagę, sami rządzić "wyspą miłości" i kochać się po swojemu do oporu.

Anty-faszyści... ciekawe kto i dlaczego nadał im takie miano...

* "Nie istnieje człowiek, sprawa, zjawisko, a nawet żadna rzecz, dopóty, dopóki w sposób swoisty nie zostały nazwane. Władzą jest więc moc swoistego nazywania ludzi, spraw, zjawisk i rzeczy tak, aby te określenia przyjęły się powszechnie. Władza nazywa, co jest dobre, a co złe, co jest białe, a co czarne, co jest ładne, a co brzydkie, bohaterskie lub zdradzieckie; co służy ludowi i państwu, a co lud i państwo rujnuje; co jest po lewej ręce, a co po prawej, co jest z przodu, a co z tyłu. Władza określa nawet, który bóg jest silny, a który słaby, co należy wywyższać, a co poniżać."

Kto ma władzę nazywania? Ten kto ma media! A kto ma media? Ten kto je kontroluje!

Ale w ostatecznym rozrachunku i tak najważniejszy jest Jej uśmiech;)

* cytat z książki Z.Nienackiego pt. "Ja Dago".



4.X.2010

Już nie pamiętam kiedy ostatni raz czułem się tak jak teraz. Lubię ten stan zawieszenia, w którym skupiam się tylko na sobie, a to co jest wokół staje się na tę chwilę odległe i bez znaczenia. Mój własny wewnętrzny świat... Ostatnio tak bardzo zaniedbany. Stęskniłem się za nim. To w nim rodziły się moje teksty, piosenki, kompozycje. On był źródłem kreatywnego przekuwania emocji w procesie tworzenia. Ja w sobie... Zamknięty podwójnie za dzrzwiami z napisem "nie wchodzić, nie pukać, wypierdalać"...

Zapomniałem już jak dobrze potrafiłem czuć się w tym wyalienowaniu. Teraz wiem, że potrzebuję tego stanu świadomości... Myślę o tym, o czym chcę, odpoczywam, relaksuję się i... wiem, że jestem sobą. Powrócę tu, gdy tylko będę mógł poczuć się wolnym od konieczności...



30.IX.2010

Od jakiegoś czasu jestem znacznie aktywniejszy i bardziej zmotywowany do działania niż kiedyś. Nie potrafię precyzyjnie określić momentu, w kórym złapałem tego bakcyla do działania. Może pół roku temu? Nie wiem. Nie da się okreslić dnia ani godziny kiedy się nim zaraziłem, gdyż był on jak niewidzialny wirus, który potrzebował czasu, aby wywołać w organiźmie tę "uzdrawiającą chorobę". Tak czy inaczej... JEST DOBRZE! Czuję, że nie tracę czasu na jakieś duperele . A nawet jeśli, to znacznie mniej niż w przeszłości. Jednak i to się da usprawnić. Kwestia pracy nad poprawą skupienia i koncentracji.

Moja działaność powinna zacząć się wkrótce rozkręcać. Za klika dni będę miał już stronę dla działań DJ'skich. Myślę, że powinna przynieść wymierny zysk w postaci pozyskanych klientów. Poza tym oprawy muzyczne i pozyskiwanie klientów na rzecz zespołów muzycznych. Mam nadzieję, że uda mi się nazbierać zamówień na sezon, aby zgromadzić trochę funduszy na przyszły rok akademicki.

Ale póki co aktualny zacznie się dopiero jutro, także muszę chyba trochę odpuścić z tym parciem na mamonę. Wszystko w swoim czasie.

Za około dwa tygodnie odwiedzi mnie moja miłość. Mam ogromną ochotę spędzić z Nią wspaniały tydzień po półtora miesięcznej rozłące. Czuję, że jestem szczęśliwy. Tylko Jej mi teraz brakuje... no i może okrągłej sumki na koncie;)

Tak czy inaczej.... JEST DOBRZE!



23.IX.2010

Polska prawica mnie przeraża... ale może inaczej się nie da? Może te przetarcia partyjno personalne są nieodłącznym elementem dochodzenia do władzy? Kłótnie, spory, podziały... przy nie całych 5 % poparcia społecznego... Jak dla mnie takie działania są niepoważne.

Najbardziej rozpoznawalny lider prawicy "wujek Janusz" chce zjednoczyć WiP i UPR. Sprawdza się czarny scenariusz Leszka W., który opisał mi sprawę dotyczącą zmian w WiP'ie. Nie ukrywam, że jestem roczarowany działaniami Korwina. Zjednoczenie prawicy ma sens, ale czy mydlenie oczu ludziom, którzy zapiepszają godzinami zbierając podpisy lub działając w inny sposób na rzecz partii jest fair? W końcu to właśnie dzięki nim WiP zaistniał, a Korwin mógł wystartować w wyborach. Jeśli tak się traktuje własny w dodatku nieliczny elektorat, to zamiast zyskać poparcie, można je szybko stracić.

Chyba szkoda czasu na politykę... A czas to pieniądz... Szkoda mi też nerwów, a to mnie chyba zraża najbardziej. Może kiedyś zajmę się tym na poważnie, ale najpierw muszę zatroszczyć się o siebie i swój byt materialmy.

Jak napisała mi Ania( Pani trener): "Ludzie przychodzą i odchodzą, a Ty sam ze sobą zostaniesz do samego końca. Warto siebie lubić... przynajmniej lubić i rozumieć." Poza tym zdobywanie władzy bez pieniędzy jest chyba nie możliwe;)

Może kiedyś... A póki co: "DZIAŁAJMY!".



8.IX.2010

O pewnych rzeczach chyba lepiej nie pisać, nie mówić, zapomnieć... Ważne, aby wyciągnąć właściwe wnioski i być mądrzejszym w przyszłości. Nie powielać błędów, a zwłaszcza takich głupich kiedy człowiek sam jest sobie winnien.

Napięty miesiąc trwa nadal. Czuję presję z okazji zbliżających się prac i egzaminów. Muszę spiąć poślady i wytrwać do października. Grunt to pozytywne myślenie, o którym czasem zapominam, a szkoda. Z autopsji wiem, że pozytywne nastawienie pomoga utrzymać dobrą koncycję psychiczną, a co za tym idzie fizyczną również.

Jadę dziś do Olsztyna testować sprzęt i przygotować się do imprezy. Mój debiut w roli DJ'a;) W piątek prowadzę z kolegą wesele koło Gdańska. Podchodzę do tej pracy pozytywnie... (patrz wyżej). Jest to dla mnie odskocznia od codziennych zajęć, a przy tym możliwość zarobienia paru groszy. Poza tym... co może się nie udać?

Z Julią dziś sobie raczej nie pogadam... szkoda... Kocham tę dziewczynę. Liczę na jej przyjazd w październiku. Będziemy mogli spędzić ze sobą prawie tydzień... brzmi to okrutnie krótko, ale prawdziwa miłość wszysko zwycięża;)





Copyright by http://kupikur.pl

Kopiowanie, przedruk materiałów zamieszczonych na łamach serwisu oraz ich udostępnianie w mediach elektronicznych jak również w innej formie jest możliwe wyłącznie za pisemną zgodą właściciela serwisu.

























TAGI: